Po ostatnim wpisie gdzie polecałam Wam serial Velvet, parę osób poleciło mi La casa de papel twierdząc, że obowiązkowo muszę go zobaczyć. Długo nie minęło jak odpaliłam sobie pierwszy odcinek. Czy było warto?

Od razu Wam powiem, że… było! Szczerze, to nie mogłam się oderwać od ekranu. Jest to typowy thriller, który potrafi wkręcić maksymalnie. Dzięki swojej nietuzinkowości i niepowtarzalności miałam wielką ochotę dowiedzieć się co będzie w kolejnym odcinku i jak potoczy się dalej sytuacja. Nie spotkałam się jeszcze z takim głównym wątkiem, więc wiele rzeczy było dla mnie nowością, a to wielki plus 🙂

O czym jest La casa de Papel?

Serial opowiada historię ośmiorga przestępców, którzy pod dowództwem swojego “profesora” decydują się okraść hiszpańską mennicę. Przygotowują się do tego aż 6 miesięcy, jednak już w pierwszym odcinku dowiadujemy się czy skrupulatnie się przygotowali do tego zadania.

Przez cały czas obserwujemy jak rozwija się sytuacja w mennicy oraz jakie relacje powstają między zakładnikami, a przestępcami. Oczywiście nad wszystkim czuwa profesor, który przypomina jak reagować i co zrobić w danej sytuacji bazując na wiedzy z zakresu psychologii.

Czuwa również nad tym co się dzieje poza mennicą, czyli śledzi wszelkie poczynania policji, tak aby być zawsze krok przed nimi. Nie przewiduje jednak, że zakocha się w policjantce, z którą prowadzi negocjacje. A wiadomo, że miłość zawsze musi wszystko komplikować 😉

Bardzo podoba mi się postać Profesora, który dyryguje całą akcją z boku. Z jednej strony ukazuje się jako inteligentny, sprytny, przebiegły, a z drugiej strony coś ukrywa. Przez cały czas czekałam o co chodzi, ale będę jeszcze musiała poczekać na sezon drugi. Liczę na to, że się pojawi! W końcu ostatni odcinek kulminacyjny pozostawił wiele rzeczy niedopowiedzianych.

Po raz pierwszy spodobała mi się angielska nuta w hiszpańskim serialu. A to niebywała informacja 🙂 Muzyka idealnie wpasowuje się w całą historię i podkreśla towarzyszącym jej emocjom. Poniżej wkleję teledysk do serialowej piosenki, ale uwaga – zawiera spoilery!

Jak widać bardzo spodobał mi się ten serial i nie ma co ukrywać, że zobaczyłam go w parę dni. Plusem jest też to, że odcinki trwają po 40 parę minut, czyli o pół godzinki krócej niż standardowe hiszpańskie seriale. Dzięki temu czuło się dynamikę akcji i nie dało się nudzić. Zdecydowanie polecam go wszystkim 🙂

Pozostałe wpisy o serialach: