Nie da się ukryć – uwielbiam oglądać seriale! Do tej pory na blogu pojawiło się już parę wpisów gdzie polecam (bądź nie:)) hiszpańskie seriale. Na samym dole znajdziecie pełną listę, a tymczasem zapraszam Was do roku 1950 gdzie poznacie historię Any Ribery i Alberta Márqueza.

Jak już zdradziłam akcja serialu odbywa się w połowie XX w. w Madrycie, dzięki czemu możemy choć odrobinę poczuć jak wyglądało wtedy życie. Cała historia serialu krąży wokół Any i Alberta, którzy są w sobie zakochani po uszy. Niestety, Ana jest zwykłą krawcową, a Alberto synem właściciela sklepu Velvet, który produkuje ekskluzywną odzież. Ach! Cóż to za typowa miłosna historia! Ona „mała”, biedna, nic nie znacząca istota, a on wykształcony, z fortuną i z wielką przyszłością przystojny mężczyzna!

Tak, to hiszpańska telenowela!

Pewnie zastanawiacie się jak ja przetrwałam te 4 sezony oglądając jakże nieszczęśliwą z początku historię miłosną, która mogła zakwitnąć dopiero w 4 sezonie. Już Wam powiem jak to zrobiłam 🙂

  • Po pierwsze aktorzy. Nie da się ukryć, że aktorzy w tym serialu byli świetni. Nie dziwię się, że wielokrotnie byli nominowani do wielu nagród i nie jedną zgarnęli. Są to też aktorzy, którzy mają już doświadczenie w swoim zawodzie i możemy kojarzyć ich z innych produkcji, więc poziom gry aktorskiej musiał być wysoki.
  • Po drugie, fantastycznie gotuje się obiad, je śniadanie czy robi makijaż kiedy w tle leci właśnie Velvet. Bardzo często tak oglądam seriale, które nie wymagają ode mnie zbyt dużej uwagi i trwają dość długo. Przypomnę, że prawdziwy hiszpański odcinek serialowy trwa ponad godzinę!
  • Po trzecie to język hiszpański. Nie wiem dlaczego, ale bardzo podał mi się tutaj sam język. Ile przeróżnych form i wyrażeń usłyszałam, o których już zdążyłam zapomnieć! Uwielbiam takie smaczki, ale może to mój taki mały fetysz językowy 😉

Poniżej polecam zobaczyć trailer. Niestety nie znalazłam żadnego innego w lepszej jakości i z pierwszego sezonu. Jednak i tak warto 😉

Biorąc pod uwagę tę przeciętną historię i powyższe trzy punkty, śmiało mogę polecić Wam ten serial 🙂 Jest on lekki, nie wymagający od nas wielkiego wysiłku intelektualnego aby się w nim nie pogubić, a do tego mamy idealny, czysty język kastylijski. Uważam, że dla osób, które dopiero uczą się języka i chcą wejść poziom wyżej ten serial może być dobrym startem. Tylko pamiętajcie aby oglądać w wersji oryginalnej! Ewentualnie na początku możecie zacząć z hiszpańskimi napisami, ale by tylko nie za długo 😉

Serial Velvet oglądałam korzystając z aplikacji Netlflix. Spokojnie, to nie jest wpis sponsorowany (a szkoda! 🙂 ) Niestety korzystanie z aplikacji jest płatne, ale pierwszy miesiąc testowy można mieć całkowicie za darmo. Więc jak ktoś dużo gotuje lub się maluje to spokojnie uda mu się w jednej miesiąc zobaczyć cały serial 😀

Pozostałe wpisy o serialach:

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułHISZPAŃSKIE HITY 2017
Następny artykułDzień 11 – Camino de Santiago
¡Hola! Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o mnie to zapraszam do zakładki O MNIE, tam znajdziesz moją historię. Besitos :*
  • Faktycznie sporo ugotowałam przy “Velvet”, a czwarty sezon był idealnym towarzyszem długich sesji karmienia piersią 🙂 Ale ogląda się dobrze, losy głównych bohaterów są wciągające, a akcja wartka. Przy tym kilka świetnie wykreowanych komediowych postaci, które nieco rozluźniają melodramatyzm Any i Alberta. I rzeczywiście przyjemnie posłuchać takiego ładnego hiszpańskiego!

  • Magda

    Dziękuje za ten wpis, właśnie czegoś takiego szukałam 🙂

  • Kiedyś próbowałam oglądać, ale po kilku odcinkach zrezygnowałam – jakoś mnie nie wciągnął… Za to Las chicas del cable oglądam bez opamiętania 🙂

    • Las chicas jakoś wyjątkowo mi nie podeszło. Ale dam szansę drugiemu sezonowi 🙂