Wieczna Wiedźma – recenzja

W lutym Netflix zaserwował nam niezłą dawkę nowości, w których pojawiły się aż dwie hiszpańskie pozycje. Jedną z nich jest Wieczna Wiedźma, czyli Siempre Bruja. Korzystając z większej ilości czasu wolnego, postanowiłam zobaczyć czy warto go Wam polecić 🙂

Zacznijmy od tego, że ten serial jest produkcji kolumbijskiej. Dzięki temu w każdym odcinku znajdziemy wiele smaczków. Od kolorowych i pełnych życia ulic, barwnych postaci (i pod względem kolorów, ubioru jak i charakteru), wyszukamy też trochę tradycji i kultury. No i najważniejszy dla nas język! Och! Miód dla moich uszu. Ten latynoski ma jednak w sobie to coś ❤

Carmen, nasza główna bohaterka, to czarnoskóra niewolnica, która pochodzi z XVII wieku. Poprzez splot wydarzeń przenosi się do czasów współczesnych aby wykonać pewną misję (spokojnie, nic nie zdradzę ☺). I chodź sama fabuła brzmi dość ciekawie i magicznie, to nie jest to serial, który wciągnie nas na tyle, abyśmy nie mogli się od niego oderwać.

Jest to bardzo luźny, młodzieżowy i komediowy serial, który ma na celu nas troszkę rozbawić i rozluźnić po ciężkim dniu. Jak dla mnie to jest on jednak zbyt infantylny i zwyczajnie się przy nim nudziłam, a do tego poczułam się lekko za stara już na takie produkcje. Więc nie wiem czy moja opinia będzie do końca dobra.

Poza magią i podróżą w czasie, jak w każdym serialu tego typu, pojawia się również wątek miłosny. Miłość zostaje postawiona tu na piedestale, staje się ważniejsza niż cała reszta i dla której warto zaryzykować wszystko. Jakie to (nie)przewidywalne!

Zdecydowanie nie obejrzałabym go drugi raz. Nawet się dziwię, że przetrwałam do końca sezonu. To chyba przez ten hiszpański latynoski
❤ Oj skradł on moje serce ❤ Sam serial jednak nie jest porywający i jeżeli nie mamy zbyt dużo czasu, to poleciłabym coś nieco ambitniejszego.

Polecam go dla osób młodych, którzy lubią motywy magii i przy okazji chcą zanurzyć się w języku hiszpańskim. Serial ten nie jest w żaden sposób absorbujący, więc nie trzeba się martwić o nieprzespaną noc i zasypianie na ławce na pierwszej godzinie w szkole 😉

A co Wy o nim sądzicie? Może mieliście już okazję do zapoznania się z Siempre Bruja?