Hiszpania od dawien dawna jest bardzo popularnym wakacyjnym kierunkiem. Nic w tym dziwnego – piękne plaże, zabytki, wspaniała atmosfera, wyśmienita kuchnia – istna fiesta i siesta 😉 Dziś chciałam Wam pokazać jak i dlaczego zwiedzać Hiszpanię na własną rękę.

TRANSPORT

Hiszpania z racji swojej popularności posiada cały wachlarz połączeń lotniczych. Z prawie każdego polskiego lotniska mamy połączenia do hiszpańskich miast przynajmniej 2 razy w tygodniu. W ofercie przewoźników znajdziecie loty zarówno czarterowe jak i te bardziej ekskluzywne i wygodniejsze. W rezultacie podróż samolotem to najszybszy i najwygodniejszy transport – niestety nie zawsze jest on najtańszy.

Do Hiszpanii można również dostać się własnym samochodem. Trasa jest dość męcząca ale spokojnie do pokonania w około 20 godzin bezpiecznej jazdy. Wiem, sama jechałam –  co więcej w te wakacje również planuję skorzystać właśnie z takiego rodzaju transportu. Z początkowych wyliczeń podróż samochodem wychodziła dużo drożej niż samolotem ale w ostatecznym rozrachunku okazało się że… podróż nie kosztowała nas kompletnie nic. Ba! Byliśmy jeszcze 100zł do przodu 😉 Zapytacie pewnie jak?! Korzystaliśmy z blablacar – wrzuciliśmy nasz przejazd z Katowic do Barcelony i tak zabraliśmy ze sobą 2 dodatkowe osoby – odliczając benzynę i kilka płatnych odcinków dróg, mogliśmy cieszyć się Hiszpańskimi widokami za bezcen!

Taką trasę pokonaliśmy podczas naszej wyprawy – jest to orientacyjna mapka, w rzeczywistości na liczniku wybiło nam troszkę ponad 8 000 kilometrów:

A tak przyszło nam odpoczywać po odstawieniu naszych współpodróżników – na brak widoków i błogiego spokoju nie mogliśmy narzekać:

NOCLEG

Kwestia noclegu to temat rzeka – każdy ma swoje indywidualne preferencje i niektórym ciężko zejść z pewnego poziomu 😉 W dzisiejszych czasach mamy jednak tyle opcji, że każdy znajdzie idealne rozwiązanie dla siebie. Dla osób liczących każdą złotówkę polecamy popularny serwis  Couchsurfing  – jest to strona łącząca osoby mające „wolną kanapę” z osobami-podróżnikami w potrzebie. Osobiście z tego rozwiązania nie korzystaliśmy jako podróżnicy ale chętnie gościliśmy innych podróżników u siebie w domu. Nowe znajomości i możliwość poznania osób z całego świata to naprawdę super przeżycie!

Kolejną opcją są tanie hotele czy hostele. Będąc w Barcelonie skorzystaliśmy z jednego z najtańszych hosteli w mieście co wcale nie oznacza, że najgorszych! Ba – byliśmy pozytywnie zaskoczeni poziomem usługi i samego miejsca. Hostel był zrobiony w „nowoczesnym” stylu znanego z japońskich boxów. Jest to jednak dobra opcja na kilka dni i wtedy gdy głównie spędzamy czas w jednym mieście.

My jednak poszliśmy o krok dalej i zależało nam na mobilności. Wszak chcieliśmy zwiedzić jak najwięcej hiszpańskich miast za jak najmniejszą kwotę. W takiej sytuacji najlepiej sprawdza się namiot lub właśnie… samochód! Nasze auto wcale nie należy do dużych a z powodzeniem (po złożeniu tylnej kanapy) byliśmy w stanie stworzyć prowizoryczną sypialnię z materacami. Możecie wierzyć bądź nie – zawsze wstawaliśmy wyspami, czasami nawet nie chciało nam się wstawać po budzikowym alarmie 😉

Zdajemy sobie sprawę, że wyżej podane opcje noclegowe nie każdemu przypadną do gustu – większość pewnie nie wyobraża sobie spania pod namiotem czy w kilkuosobowym hostelowym pokoju. Z pomocą przychodzi tu kolejny serwis – Airbnb. Jest to strona dzięki której możemy wynająć pokój lub nawet całe mieszkanie. Wynajmując nocleg u prywatnej osoby często jest to kilkukrotnie tańsza opcja niż pobyt w hotelu. Airbnb działa na całym świecie – system płatności odbywa się za pośrednictwem strony, więc nie musicie się martwić, że ktoś będzie chciał Was przysłowiowo nabić w butelkę 😉 Często macie również opcję rezygnacji z rezerwacji a wtedy całość wydanej kwoty wraca na wasze konto/kartę płatniczą.

Dodatkowo serwis Airbnb można polecać swoim znajomym, którzy mogą zgarnąć 100 zł do wykorzystania przy pierwszej rezerwacji! Jeżeli chcesz zgarnąć stówkę, to zarejestruj się z mojego (a raczej mojego męża :P) linku polecającego 🙂 Dzięki temu i nam wpadnie parę złotych do wykorzystania.

WYŻYWIENIE

Nie oszukujmy się – nie będąc w podróży również trzeba jeść więc jest to koszt poniekąd stały. Fakt – kupując opcję All Inclusiv w hotelu mamy wszystko podane pod nos, ale nie o takim podróżowaniu dziś piszemy 😉 Problemu nie ma również w przypadku zameldowania w hostelu czy wcześniej wspomnianym wynajęciu mieszkania na Airbnb – mamy wtedy dostęp do kuchni i sami możemy przygotować większe posiłki. My jednak takiej możliwości nie mieliśmy i korzystaliśmy z knajp bądź swojej przenośnej „kuchni”. Stołowanie się w knajpach jest przede wszystkim wygodne i pozwala na posmakowanie tutejszej kuchni. Cenowo Hiszpania pomimo waluty euro wcale nie wychodziła drożej niż jedzenie u nas. Będąc dodatkowo na północy można było odczuć istne eldorado jeśli chodzi o ceny jedzenia – za przysłowiowe 2euro można się było najeść ziemniaczków (patatas bravas), krokietów serowych i dodatkowo napić się szklanki (bądź kufla!) pysznej Sangrii.

Nie wszędzie jednak mieliśmy możliwość stołowania się w hiszpańskich knajpach (a fast foodów nie chcieliśmy jeść). Dlatego dobrym pomysłem było zabranie przenośnej butli gazowej i składanego stolika. Śniadania czy kawy z kawiarki na tle tak pięknych widoków smakowały dużo dużo lepiej 🙂

WŁADCA SWOJEGO CZASU

Jedni wolą wydać ogromną kwotę, wykupić wczasy w egzotycznym kraju i… spędzić całe 2 tygodnie w hotelu. Dla nas podróże to jednak coś więcej niż pływanie w hotelowym basenie. Naszym celem zawsze było podróżowanie w taki sposób aby mieć jak najwięcej wspomnień z danego miejsca. Podróżując na własną rękę mamy przede wszystkim ELASTYCZNOŚĆ! Przez te prawie 30 dni spędzonych w Hiszpanii zwiedziliśmy tyle miejsc (niektórych nawet nie planowaliśmy jak np Albarracin), których nigdy nie bylibyśmy w stanie zwiedzić podróżując metodą hotelową. Ciężko nawet byłoby to ogarnąć logistycznie – każdy dzień spędzaliśmy w innym mieście, czasem oddalonym nawet od kilkaset kilometrów od wcześniejszej lokacji. Jeśli tylko macie możliwości i zdrowie pozwala Wam na taką formę podróży to my ze swojej strony serdecznie zachęcamy do takiego spędzania swoich wakacji.

NO TO TANIEJ CZY DROŻEJ NA WŁASNĄ RĘKĘ?

Wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli chcesz korzystać z maksymalnego luksusu, jadać w wykwintnych restauracjach i szaleć po najdroższych nocnych klubach to oczywiste, lepiej wykupić typowy all inclusive w biurze podróży.

Jeżeli cenisz sobie spokój, piękne otoczenie, niezależność i poczucie wolności to opcja jest tylko jedna – jedź i podróżuj na własną rękę.

Zdjęcia, które zamieściłam w tym wpisie pochodzą z mojej podróży po Hiszpanii, którą zorganizowałam sama z mężem. W przeciągu jednych wakacji przeżyliśmy wiele pięknych i wspaniałych chwil, które będziemy wspominać do końca życia. Wszystkim polecam wybrać się choć raz w taką podróż. Zapewniam, że złapiecie bakcyla i każda kolejna Wasza podróż będzie jeszcze bardziej szalona. Nasza z pewnością będzie – ale o tym przeczytacie już w kolejnych wpisach podróżniczych 🙂

ZDJĘCIA

Jeśli również odbyliście ( ͡° ͜ʖ ͡°) jakąś szaloną podróż – pochwalcie się swoją relacją w komentarzach!

  • Pięknie! Uwielbiam takie podróżowanie. Osobiście marzy mi się taki mały kamper, to już wtedy nie będę musiała z żadnej strony korzystać 🙂

    • Anna

      Kochana:) ( mam nadzieję , że się nie obrazisz za takie spoufalanie, ale ja naprawdę darzę ogromną sympatią młodych kreatywnych ludzi, którzy marzą i realizują swoje mazrenia) kiedy byłam w twoim wieku – a myślę że jesteś w wieku tak mniej więcej mojej najstarszej córki – to tez marzył mi się taki mały kamper, ale teraz moje stare kości i dokuczający kręgosłup domaga się trochę wygód:):) i powiem Ci tak w małej tajemnicy – że po tych wszystkich podróżach to jednak z radością wracam do domu i wyciągam się na własnym łóżku – bo wygodniejszego jeszcze nie spotkałam – i to jest właśnie w podróżach wspaniałe – najpierw długie wspólne planowanie, organizowanie, omawianie szczegółów, potem oczekiwanie na wakacje ( tak ja mogę wyjeżdżać tylko w wakacje) – no i wreszcie podróż, zawsze nas czymś zaskoczy pomimo planowania:) – a potem? – potem powrót do ukochanego domku:):) – wreszcie doceniamy to co mamy:) – o rymnęło mi się:). potem przeżywanie, wspominanie , oglądanie zdjęć, czytanie jeszcze raz rożnych informacji na temat miejsc w których byliśmy, aż w końcu – znów siadamy do planowania. doprawdy to jest bardzo dobry sposób na to aby po – oho ho – kilkudziesięciu latach wspólnego życia czuć się ze sobą świetnie.
      Mogę Ci tylko pozazdrościć (tak pozytywnie oczywiście bo ogólnie zazdrościć nie potrafię ponieważ umiem cieszyć się tym co mam) , że masz takie marzenia i życzyć Ci aby udało Ci się je zrealizować. Zawsze dobrze jest mieć ” ten swój kawałek podłogi”:)
      pozdrawiam serdecznie :):) Anna

      • Oczywiście, że się nie obrażę 🙂 Staram się spełniać swoje marzenia, bo kto wie co będzie jutro? Póki co to powrót do domu po podróży wprawia mnie tylko w smutek, że to już koniec, choć nie powiem, że cieszę się, że w końcu mogę się porządnie wyspać 🙂 A z mężem też lubimy sobie usiąść razem i oglądać zdjęcia z wycieczek, śmiać się po stokroć z różnych sytuacji i wspominać. A potem zaraz patrzymy na mapę i zastanawiamy się gdzie i kiedy możemy uciec na parę dni.