To że jestem zakochana w Ameryce Łacińskiej wiadomo nie od dziś. Jak mam tylko chwilę czasu aby pobuszować w Internecie to od razu szukam ciekawych informacji, artykułów i relacji z podróży właśnie z tych rejonów. Tak właśnie natknęłam się na stronę Intoamericas prowadzoną przez dwójkę młodych, niesamowicie doświadczonych i fantastycznych ludzi (Maria Hawranek i Szymon Opryszek). Sami o sobie mówią tak:

Jesteśmy parą niezależnych reporterów. Po Ameryce Łacińskiej poruszamy się tropem nieoczywistych historii: w Peru szukaliśmy nielegalnego złota w dżungli, w Paragwaju – śladów siostry Friedricha Nietzsche. Mieszkaliśmy w menonickiej kolonii w Boliwii, faweli w Rio de Janeiro i na najgęściej zaludnionej wyspie świata w Kolumbii. http://intoamericas.com/pl/

Kiedy zobaczyłam, że ze swoich podróży wydali książkę Tańczymy już tylko w Zaduszki bez chwili namysłu od razu ją zamówiłam.

Tańczymy już tylko w Zaduszki jest to seria reportaży z różnych Tańczymy już tylko w zaduszkikrajów, np. z Peru,Kolumbii, Ekwadoru. Nie opowiada ona tylko historii ogólnie znanych ani nie podaje nam na tacy informacji, które możemy znaleźć w pierwszym lepszym przewodniku. To co własnie jest niesamowite w tej książce to historie osób pojedynczych, ludzi z krwi i kości. Dzięki temu możemy poznać historię ostatniego lodziarza w Ekwadorze, który aby zdobyć lód musi wspinać się na lodowiec, bo nie chce wprowadzić lodówki do swojego życia; historię pierwszej Pani policjant w Meksyku lub też historię kobiet w ekowiosce Nashira w Kolumbii.

Historie te przedstawiają realia jakie panują w Ameryce Łacińskiej. Pokazują nam jakimi wartościami kierują się tamtejsi ludzie, co jest dla nich ważne i co są w stanie zrobić by to osiągnąć. Co więcej, zdajemy sobie sprawę jak ciężkie i niebezpieczne jest życie, jakie problemy, dla nas nie do wyobrażenia, mają na co dzień. Brak dostępu do wody pitnej i brak edukacji, to tylko początek tej listy.

Jednakże lekkie pióro Marii i Szymona sprawia, że tę książkę dosłownie się połyka; nie ważne, że opisy wcale nie są barwne i kolorowe (skoro rzeczywistość jest tam brutalna). Dlatego mogę ją polecić każdej osobie, która jest zainteresowana historiami innych ludzi, która uwielbia reportaże podróżnicze i zdecydowanie tej, która kocha Amerykę Południową jak ja 🙂

Jedynie czego brakuje mi w tej pozycji to zdjęć. Uważam, że te fantastyczne historie powinny być uzupełnione pięknymi zdjęciami, takimi jakie można znaleźć na stronie intoamericas.com.

Jeżeli chcesz zapoznać się szerzej z twórczością Intoamericas to zapraszam Was również na ich YouTube, gdzie możecie zobaczyć relację z ich podróży w formie filmów. Poniżej wklejam Wam relację z wyspy Santa Cruz del Islote, o której też możecie poczytać w ich książce.

Intoamericas

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułLA BOCA – UTARTE WYRAŻENIA
Następny artykułPechowy dzień w Hiszpanii
¡Hola! Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o mnie to zapraszam do zakładki O MNIE, tam znajdziesz moją historię. Besitos :*